Zwycięstwo po bólach

FC Porto pokonało dzisiaj po bardzo emocjonującym meczu Rio Ave 3:1, po bramce Lucho z karnego i dwóch trafieniach Fariasa. Wynik nie oddaje jednak obrazu spotkania, gdyż zwycięskie bramki dla smoków padły dopiero w samej końcówce spotkania.
Od początku spotkania widać było, że lider gra z ostatnią drużyną tabeli. Od początku Porto ruszyło do zdecydowanych ataków, które z czasem stawały się coraz groźniejsze. Pierwszą dogodną sytuację mieliśmy już w 4’ kiedy to groźnie strzelał Hulk. W 7’ Fucile wbiegł w obszar pola bramkowego i potężnie uderzył. Jednak strzegący bramki gości, Paiva i tym razem nie dał się zaskoczyć.
Zawodnicy Rio Ave zagęścili szyki obronne prze swoją bramką, więc dragoes w kolejnym fragmencie gry zdecydowali się ją rozbić uderzeniami z dystansu. Najpierw w 27’ bliski szczęścia był Lucho, ale jego strzał minimalnie minął prawy słupek Paivi. Natomiast w 32’ bomba z dystansu Hulka zatrzęsła poprzeczką.
W 37’ w końcu Porto objęło prowadzenie. Minutę wcześniej Gaspa w walce powietrznej sfaulował w polu karnym Faríasa i sędzia wskazał na 11 metr. Do jej egzekwowania podszedł Lucho i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.
Od tego momentu napór Porto jeszcze się zwiększył, a obrona Rio Ave zaczęła popełniać coraz więcej błędów. Już dwie minuty później Mariano po rzucie rożnym główkował, a Paiva wybił piłkę z linii bramkowej. Nasi zawodnicy reklamowali, że piłka przekroczyła linię bramkową, ale sędzia liniowy i główny byli innego zdania. Natomiast w 41’ do siatki trafił ponownie Lucho, ale znajdował się na pozycji spalonej.
Początek drugiej połowy to trochę spokojniejsza gra. Porto nie atakowała tak zdecydowanie jak w pierwszej połowie, a goście pomimo chęci nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce Heltona. Jednak z czasem ich próby stawały się coraz groźniejsze. Najpierw w 57’ Fábio Coentrão uderzył w słupek. To jednak nie podziałało na Dreagoes jako ostrzeżenie by dobili rywala. W 72’ Fábio Coentrão był już dokładniejszy i przepięknym strzałem doprowadził do wyrównania. Na trybunach i wśród smoków zapanowała konsternacja.
Portowcy ponownie ruszyli do zmasowanych ataków. Goście bronili się jednak skutecznie, a pewnie bronił Paiva. Jesualdo Ferreira wpuścił do boju oszczędzanych na ławce Rodrigueza i Lizandro. Gdy wydawało się, że może dojść do megasensacji dragoesi strzelili bramkę. W 86’ z lewej strony w pole karne dośrodkował Lucho, a Farias wygrał pojedynek z obrońcą i uderzył głową. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki. Dwie minuty później Farias ustalił wynik spotkania po podaniu Lizandro Lopeza.
FC Porto – Rio Ave – 3:1 (1:0)1:0 Lucho 37’ (karny)
1:1 Fábio Coentrão 72’
2:1 Farias 86’
3:1 Farias 88’
FC PORTO:Helton – Fucile (46’Tomás Costa), Bruno Alves, Rolando, Cissokho (74’Lisandro) - Fernando, Lucho, Raul Meireles - Mariano Gonzalez (59’Rodríguez), Farías, Hulk.
RIO AVE:Paiva - Miguel Lopes, Gaspar, Bruno Mendes, Rogério Matias - Niquinha, Delson, Livramento (70’Tarantini), Evandro (46’Candeias) – Yazalde, Fábio Coentrão (77’Edson).
Sędzia: Elmano Santos (Madeira)
Żółte kartki: Cissokho, Tomás Costa (Porto); Gaspar, Paiva, Delson, Niquinha, Fábio Coentrão, Rogério Matias, (Rio Ave)
Autor: assurbanipal, 2009-02-15 22:08:36
Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.